Cienka granica między inspiracją a kopiowaniem

Od Kuchni, Klienci | 2 Komentarze

Teoretycznie różnicę znamy. Jeśli robimy coś kropka w kropkę, to jest to kopia. Jeśli coś tam sobie pozmieniamy, to jest to inspiracja. Proste? Niby tak, ale… granica między kopiowaniem a inspiracją jest cienka i bardzo łatwo ją przekroczyć.

Najczęściej ten problem dotyczy tortów. Klient przysyłał zdjęcie z internetu „proszę o taki sam tort”. Cóż, trzeba zrobić i tyle. W takim wypadku, kiedy umieszczam zdjęcie tortu na stronie czy Facebooku, to piszę wyraźnie: tort naszego wykonania, pomysł: X. Bardzo żałowałam, kiedy nasz projekt i pomysł na tort został skopiowany i zabrakło takiej informacji. Zwyczajnie jest wtedy przykro i smutno, że ktoś nie szanuje naszego pomysłu i wykonania. Nie posądzam nikogo o złą wolę. Po prostu czasami nawet o tym nie pomyślimy, że warto wspomnieć skąd pomysł na takie wykonanie tortu.

Dlatego uczulam dziewczyny na grupach, że warto zrobić taki dopisek. Autorowi pracy z pewnością jest miło, kiedy widzi, że jego pomysł sprawdza się u innych. Satysfakcja i zadowolenie ze swojej pracy to dwie najważniejsze rzeczy na świecie. Po to robimy, prawda? Więc jeśli następnym razem będziesz chciała umieścić zdjęcie swojego słodkiego dzieła, na który pomysł podsunął Ci internet, to napisz o tym śmiało.

A o co chodzi z inspiracją? Spór o kopiowanie, plagiatowanie i granicę między inspiracją a kopią mamy odkąd sięgam pamięcią. A ponieważ granica jest bardzo cienka, to sądy mają ręce pełne roboty. Historia zna mnóstwo przypadków znanych piosenkarzy, którzy przegrali spór o plagiat. W naszym tortowym świecie nie było chyba jeszcze przypadku, żeby oprzeć się o sąd, ale kto wie, co przyniesie nam przyszłość. 😉

Dla mnie inspiracja to zaczerpnięcie pomysłu na jakieś połączenie, o którym wcześniej nie pomyślałam. To ogólny charakter/klimat tortu lub jakiś drobny element. Ostatnio modne są formy splash, ale kto pierwszy wpadł na ten pomysł? Nie wiem, bo nie znalazłam nigdzie informacji na ten temat…

Niewątpliwie nową modę na drugie życie koronek zapoczątkowała Justyna Kowal z „Nie będę tego jeść”. A dzięki Ewie Wajs z „Mielonych Migdałów” na tortach z okazji rocznicy ślubu królowały dwie połówki jabłuszka.

To są pomysły, którymi można się inspirować, ale ZAWSZE piszemy wtedy, kto był pomysłodawcą danego tematu. To jest uczciwe i tak należy robić. Nie ma znaczenia czy masz wielką cukiernię, która zatrudnia 50 osób czy masz małą manufakturę i jesteś sama z mężem.

Bądźmy fair wobec innych, a inni będą fair wobec nas.

Karma wraca. Zawsze.

Ula Stępniak

2 komentarze

  1. Czarna

    Ewa Wajs ten pomysł też dostała jako inspiracje od jednej z dziewczyn z grup tortowych.

  2. Ania

    Zawsze dopisuje czyim tortem sie inspirowalam. Ostatnio za wszelka cene probowalam doterzec do pomyslodawcy jednego ze wzorow i nasladowcow bylo juz tylu ze nie dalo rady ustalic kto byl pierwszy 😀

Autorka Bloga: Ula Stępniak

Bazując przez lata tylko na jednym produkcie, zbudowałam firmę, która generuje co roku setki tysięcy złotych przychodu. Współpracuję z największymi firmami w kraju: CD Project, Chanel, Skanska, Pandora.
Od lat pracuję nad swoim rozwojem w zakresie marketingu i pomagam innym kobietom wdrożyć go w życie, aby ich słodki talent zaowocował zyskownym biznesem.

Ostatnie wpisy

Ai w słodkiej branży

Sztuczna inteligencja w cukiernictwie? Jeszcze kilka lat temu brzmiało to jak futurystyczna wizja rodem z filmów science-fiction. Dziś AI, a zwłaszcza ChatGPT, to narzędzie, które może realnie pomóc w marketingu, planowaniu...