fbpx

Za każdym produktem stoi jakaś historia. Kiedy klienci zamawiają tort mają określony cel: sprawić radość dziecku, poprosić o rękę ukochaną albo uczcić rocznicę ślubu. Podobnie jest z ebookami, które możecie kupić w moim sklepie. Za każdym z nich jest jakaś historia. Jaka? 

Pierwszy ebook, ba, pierwszy produkt, jaki powstał to „Tajemnice słodkiego biznesu”. Moja grupa na Facebooku dopiero raczkowała, ale bardzo dużo osób pisało do mnie wiadomości z pytaniami: jak wystartować, jaki lokal wynająć, jak pozyskać klientów. Po kilkunastu godzinach wymiany wiadomości na messengerze doszłam do wniosku, że zajmuje to bardzo dużo czasu a ja pomagam tylko jednej osobie. Zaczęłam więc pisać posty (jeszcze wtedy na Facebooku bo nie było ani strony ani bloga), które pojawiały się cyklicznie i nazywały się po prostu “postami poniedziałkowymi”. 

W listopadzie kiedy w pracowni było spokojniej zaczęłam spisywać wszystkie wskazówki i pomysły, jak po kolei działać, żeby otworzyć pracownię cukierniczą, pozyskać klientów i wystartować w tym słodkim świecie. Dopiero po kilku tygodniach pracy i pisania dzień w dzień kilka godzin, zrozumiałam, że to nie jest materiał na wpis blogowy, tylko bardziej na książkę.

I tak oto w grudniu po raz pierwszy głośno powiedziałam piszę ebooka o tym jak wystartować w słodkim biznesie”. Dostawałam mnóstwo wiadomości. Mój telefon piszczał co chwilę, informując o kolejnych, utwierdzając mnie tylko w przekonaniu, że taki ebook jest potrzebny. 

W styczniu miała ruszyć przedsprzedaż, więc wypadało ustalić cenę. Wiedziałam, że nie może być to ebook za 49 zł, chociaż wtedy na rynku były ebooki z górną granicą właśnie takiej wysokości. Wiedziałam jednak, że oddaję wiedzę, którą zdobywałam latami i że jest ona warta naprawdę dużo. Kiedy ustaliłam cenę 149 zł słyszałam, że nikt tego nie kupi”, nikt nie zapłaci za ebooka takiej kwoty” itp. Zbiło mnie to z tropu, ale szybko pomyślałam, że o swoich babeczkach też nie raz słyszałam podobne uwagi a nie narzekałam na brak klientów. 

W dniu kiedy ruszyła przedsprzedaż miałam ściśnięte gardło a żołądek wywrócił mi się chyba na drugą stronę. Dawno się tak nie denerwowałam. Odpaliliśmy sklep z ebookiem i pojechaliśmy z mężem na obiad. Kiedy po 2 godzinach sprawdziłam maila nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Pierwszego dnia ebooka kupiło prawie 50 osób. To był ogromny sukces! 

Do tej pory (a minęły już prawie dwa lata) ten ebook jest polecany osobom, które zaczynają w słodkim biznesie a po kątach słyszę, że to elementarz początkujących torciar 🙂 

Kolejne dwa ebooki, które powstały były ebookami z przepisami. Pierwszy powstał Tortowy ebook – swoją nazwę zawdzięcza wyzwaniu, które co tydzień organizuję na grupie i na instagramie czyli tortowemu wtorkowi. Pomysł był prosty – 10 przepisów na torty. I nigdy bym nie przypuszczała, że tak bardzo ten produkt da mi w kość. Prace nad ebookiem trwały kilka miesięcy. Zaczęłam je razem ze startem sezonu ślubnego w swojej pracowni. Wybrałam najgorszy moment. Zupełnie też nie przemyślałam tego, jak powinnam zorganizować swoją pracę. Czułam się fatalnie, bo zdążyłam już pochwalić się w social mediach, że robię ebooka, a tu praca stała w miejscu. Kolejne przepisy wymagały dopracowania albo przeliczenia na inny rozmiar, albo ponownego zrobienia, żeby sprawdzić czy na 200% wszystko jest tak jak powinno. 

Finalnie prace trwały ponad pół roku, a w dniu premiery byłam tak zmęczona, że zarzekałam się, że nigdy więcej nie napiszę żadnego ebooka 🙂 .

Szybko jednak o tym zapomniałam i już w marcu znowu weszłam do kuchni, żeby przygotować kolejnego ebooka. Tym razem jednak wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Jak grom z jasnego nieba spadła informacja o koronawirusie. Cały świat się zatrzymał. Dzieci zostały w domu zamiast pójść do szkoły i przedszkola, a moi klienci lawinowo zaczęli informować, że rezygnują z zamówionych wcześniej tortów. 

Od zawsze było tak, że w chwilach stresu piekłam. To był mój sposób na relaks. Jedni chodzą na spacery, inni sprzątają a ja piekę serniki i babeczki. I tym razem też tak było. Zamknęłam się w kuchni na 7 tygodni. W tym czasie powstawały przepisy na makaroniki, desery, donaty, babeczki i inne cuda, które idealnie wpiszą się w koncepcję słodkiego stołu. 

Do napisania tego ebooka podeszłam zupełnie inaczej niż do Tortowego. Od początku wiedziałam jakie słodycze będę robiła, jak dużo ma ich być, jak będą ułożone. Jedyny problem jaki napotkałam podczas pracy był taki, że po zakupy stałam w kolejkach kilka godzin i ciężko było dostać wszystko to, czego potrzebowałam. Ok, może to nie był jedyny problem, ale ten był jednym z większych :). 

Podczas pracy nad ebookiem zużyłam kilka kilogramów mąki migdałowej, żeby wypracować idealny przepis na makaroniki, zrobiłam ponad 20 różnych kombinacji monoporcji, żeby finalnie wybrać dwie. Stworzyłam od podstaw kilkanaście nowych przepisów. To był bardzo intensywny czas, który pomógł mi zapomnieć o tym wszystkim co dzieje się poza murami mojego domu. 

Ostatni ebook, który napisałam również powstał w czasie pandemii, a była to odpowiedź na wszystkie te głosy, które mówiły: Tobie się udało”, „Ty jesteś w czepku urodzona”, nie wierzę, że zaliczyłaś jakąś wtopę”.

Postanowiłam zebrać w jednym miejscu swoje błędy, porażki i spektakularne wpadki i opisać swoją drogę do miejsca, w którym jestem teraz. Ten ebook to istny rollercoaster, stąd jego tytuł. Każdą opowieść o wpadce potraktowałam jako nauczkę na przyszłość i tak też opisałam to w ebooku. Każdy rozdział kończy się podsumowaniem i wskazówkami jak wybrnęłabym z danej sytuacji teraz, kiedy mam większe doświadczenie. Najbardziej przeżyłam napisanie rozdziału o tym, jak musiałam zrezygnować z własnej kawiarni i wróciłam do pracy w pracowni. Na samo wspomnienie tamtych chwil pęka mi serce i żałuję, że wtedy nie potrafiłam tego, co umiem teraz. Ale tak to już jest, że do niektórych decyzji trzeba po prostu dojrzeć…

To są historie moich ebooków, które napisałam do tej pory. 

W tym tygodniu zapraszam Cię na jesienną promocję ebooków, tym razem – Tortowy ebook: