Kiedy weszłam w słodki świat spotkałam się ze zmową milczenia. Nikt nie chciał podzielić się wiedzą jaki krem położyć pod masę cukrową, dlatego mój pierwszy tort popłynął (dosłownie). Całe dnie spędzałam na poszukiwaniu odpowiedzi na podstawowe pytania – najczęściej na amerykańskich blogach i YouTube. Z czasem słodki świat się zmieniał, ale niekoniecznie na lepsze.. 

Na facebooku pojawiały się grupy tortowe jak grzyby po deszczu. Dziewczyny chętnie chwaliły się swoimi pracami, i z równie dużą niechęcią podpowiadały mniej doświadczonym koleżankom. Jeżeli już można się było uprosić o jakąś poradę, to zazwyczaj wyglądała ona tak:

“Wygląda tak jakby to moje 5-letnie dziecko zrobiło. W życiu bym takiego paskudztwa nie wystawiła na sprzedaż”. 

Tak zwana konstruktywna krytyka. 

Od samego początku nauczyłam się, że stare porzekadło “umiesz liczyć, licz na siebie” jest ponadczasowe i idealnie pasuje do tortowej branży. 

Nie skupiałam się więc na tym, kto może mi pomóc, tylko sama zaczęłam kombinować i uczyć się na swoich błędach. Z perspektywy czasu wiem, że wyszło mi to tylko na dobre. Bo, mimo wielu wpadek i całkiem dużych katastrof, nauczyłam się wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów. 

Przez 10 lat “bycia w branży” wydawało mi się, że wszystko już widziałam, niejedną gównoburzę przeżyłam i nic mnie nie zaskoczy. I tak.. wydawało mi się. 

Niestety obracam się w grupie zdominowanej przez kobiety. Nawet jeżeli trafi się jakiś przedstawiciel płci męskiej, to jest to wyjątek od reguły. A szkoda, bo panowie mają naprawdę fajne pomysły i smykałkę do cukiernictwa, a przy tym nie plotkują, nie wdają się w głupie dyskusje, nie wywołują burzy w szklance wody i nie rozsiewają fałszywych informacji. 

Jednak w środowisku kobiet często panuje zazdrość, zawiść i wieczne poczucie krzywdy. Dobrze jest tylko wtedy, jak ktoś ma gorzej. Kiedy Ci nie idzie, nie masz klientów i wylewasz żale na grupie, znajdziesz milion pocieszycielek. “Chodź, kochaniutka, wypłacz się, będzie Ci lepiej.” “Noooo, kochaniutka, powiem Ci u mnie też jakoś tak gorzej w tym miesiącu”. 

Ale, nie daj Boże, zaproszą Cię do telewizji śniadaniowej, pochwalisz się, że zrobiłaś tort dla znanej aktorki albo zamknęłaś miesiąc z 5 cyfrowym zyskiem… Ojjjj to już trudniej o gratulacje, bo przecież:

“Ale taki spalony biszkopt pokazać w telewizji, to wstyd”.

“A widziałyście jak jej się ręce trzęsły? Do telewizji poszła, żeby takie coś pokazać. No, nie popisała się”.

“A co to za fejm dla aktorki tort zrobić. Pewnie jeszcze się prosiła, żeby od niej wzięła i dopłaciła do interesu”. 

To jest takie nasze polskie podejście. Ktoś nie może mieć lepiej. No bo niby w czym ona jest lepsza ode mnie? Dlaczego to ją wybrali, a mnie nie? Przecież robię równie fajne rzeczy, a może nawet fajniejsze. 

Ze świecą szukać przyjaźni wśród “torciar”. Nie twierdzę, że takich nie ma, ale jest to zjawisko równie rzadkie, co Gwiazda Betlejemska. Jak jedna drugiej podeśle klienta, to jest coś niespotykanego i wywołuje falę zdumienia. „Ale jak to, wysłałaś klienta do konkurencji? Przecież już nie wróci do Ciebie…”

„Ale jak to, że się przyjaźnicie, że razem coś robicie, że sobie pomagacie? Niemożliwe!” 

Nie wychylaj się, rób swoje i nie podnoś za wysoko głowy, bo trafi Cię – krytyka, zawiść, fałszywe oskarżenia (nie ważne o co) i hejt. 

Nie wypowiadaj głośno swojego zdania, bo zbierzesz cięgi. Bo przecież zawsze znajdzie się ktoś, to ma inne zdanie i krzyczy głośniej od Ciebie. 

Nie wyróżniaj się. Jak zrobisz tort w neonowych kolorach, to usłyszysz, że to sztuczne i trujesz klientów. Zrobisz w pastelach – źle bo nijakie. 

Zrobisz figurkę – oklepane. Zrobisz malowidło – kopiujesz kogoś, kto zrobił to miesiąc wcześniej. 

I tak w kółko! 

Baba babie wilkiem. 

A przecież to nie musi tak wyglądać. Może być inaczej. Możemy się zjednoczyć, zintegrować, połączyć siły. Możemy mówić jednym głosem. 

Tak było kiedy jednej z naszych koleżanek spaliła się pracownia. Wtedy kilkadziesiąt osób się skrzyknęło. Jedna założyła zbiórkę, druga rozgłosiła na grupach, jaka jest sytuacja i poszło w świat. Mnóstwo osób pomogło, zaangażowało się i można było przez chwilę poczuć, że jesteśmy razem i działamy dla wspólnego dobra. 

Marzy mi się, aby tak nie było tylko wtedy, kiedy dzieje się tragedia i jest bardzo źle. Marzy mi się, żeby tak było zawsze, żeby mówienie jednym głosem było normalne. Marzy mi się, żeby nie wyliczać innym ile zarabiają i na czym, żeby sobie wzajemnie pomagać i być dla siebie uprzejmym. Tak po prostu. 

Bo nikt inny nie zrozumie nas tak, jak inna “torciara”. Nikt nie będzie mógł sobie nawet wyobrazić tego, co czujemy kiedy wysiada prąd, a my mamy w lodówce 20 tortów. Nikt nie zrozumie naszych obaw, kiedy ktoś przed nami nagle hamuje, a my wieziemy weselniaka. Nikt inny nie zrozumie strachu, że będą korki na trasie, kiedy jedziemy z candy barem. Nikt nie rozumie wściekłości, kiedy tynk pęka na 10 minut przed odbiorem zamówienia. 

Nikt inny, tylko inna torciara. 

Dlatego mam marzenie, żeby się zjednoczyć, żeby się wspierać, żeby sobie pomagać i żeby baba babie była przyjaciółką, a nie wilkiem. 

8 komentarzy

  1. Bez Tajemnic

    Cieszę się, że trafiłam na te kilka prawdziwych słów. Czuję podobnie chodź im dalej w las tym częściej spotykam zrozumienie. Trzymam mocno kciuki za wszystkie torciary bo kto jak nie my potrafi osłodzić wyjątkowe chwilę każdego z Nas.

  2. Ewa

    Ja nie jestem w branży długo ale odkryłam w tym swoją pasję.

    Czytam fora i jest wiele osób, które się chwalą produktem ale nie chcą zdradzić receptury.
    Nie chcesz pomóc to się nie chwal tortem !!! Do inspiracji jest wiele stron.
    Zawsze sobie mówię :
    -„Kij im w oko”
    Na szczęście są takie osoby, które są chętne do pomocy, tj. #martamaciejewicz, #magdakubiś czy #ulastępniak.
    Zapewne jest więcej takich dobrych duszyczek, które pomogą, podpowiedzą, doradzą. Życzę sobie i Wam cudownych ludzi na swojej drodze.

  3. Ania

    Zawiść nie jest typowo kobieca, a baba babie nie zawsze jest wilkiem. Nie dokonujmy takich stereotypowych podziałów w poście, który wzywa do tego, by być dla siebie życzliwym. Jak najbardziej słusznie zresztą 🙂

  4. Anna

    Bardzo się cieszę, że na początku swojej tortowej przygody trafiłam właśnie na Ciebie. Jesteśdla wielu torciar wielkim wsparciem. To co napisałaś jest tak prawdziwe nie tylko na podłożu torciarskim ale i kazdym innym w naszym zyciu, że aż boli jak kobieta z kobietą nie potrafią się dogadać… Mam nadzieję, że Polki dojrzeją do normalnych relacji między kobietami i nie będzie między nami tej chorej zawiści. Pozdrawiam i ściskam mocno ?

  5. Kasia

    Brawo, prosto i w punkt. Mysle, ze to nie tylko w swiecie tortowym tak jest ale to prawda, tu bywa wyjatkowo wrednie i nieprzyjemnie. Co do mezczyzn to tez nie zawsze jest tak kolorowo. Znam Pana, ktory po trupach do celu, nawet donosic chce na kolezanki. Ale to temat rzeka. Szkoda, ze tak sie to odbywa. Szkoda, ze ludzie nie potrafia sie cieszyc z czyjegos sukcesu, wiekszego lub mniejszego. Szkoda, ze tak malo tortujacych pomaga sobie wzajemnie. Dla mnie to toksyczny swiat. Kiedys chcialam to zmienic ale teraz sie poddalam. Robie swoje i robie jak najlepiej potrafie. Nie patrze i nie slucham opinii innych bo nie warto. Za niedlugo koncze ta przygode i zostawie ten caly slodko-gorzki swiat za soba 🙂

  6. Pani od tortów

    Bardzo często na grupach wywołuje się sztuczne gównoburze, w imieniu koleżanki, bo ona miała a ja nie, bo ona zgasiła, bo ona nie napisała że inspiracja była ode mnie. Bardzo celnie ktoś napisał „a jak ma się czuć twórca tortu beczka?” Bardziej w punkt się nie da.
    Ale pretensje o nie podanie przepisu bądź techniki, bo jest to wiedza zdobyta na szkoleniu, za które placi się ciężkie pieniądze, to już lekka przesada. Drogie Panie, rzyganie i obrażanie za tajemnicę szkolenia, to na serio jest bardzo nie halo…

  7. Aneta

    To wynika z tego, że same siebie nie umiemy doceniać i mamy niskie poczucie naszej wartości, które wyniosłyśmy z dzieciństwa. Ale jak wszystko – można zmienić. Podejście, można zobaczyć ile udało nam się dokonać. Ponadto dzielenie się wiedzą już zdobytą głównie przez doświadczenie jest mega wartością, za którą Dziękuję Ula. Mogłabyś zostawić wszystko dla siebie a jednak działasz pięknie w Słodkiej Branży. Miłość się mnoży gdy się nią dzieli – można odnieść także do słodkiej branży – Wiedzę się mnoży gdy się nią dzieli. Dziękuję i mimo wszystko wierzę w serdeczne kobiety ze słodkiej branży 🙂

  8. MONIKA

    CAŁA PRAWDA TAK NIESTETY JUZ JEST ZAMIAST SOBIE POMAGAC TO PODKŁADAJA KŁODY POD NOGI ALE JA MAM TO SZCZESCIE ZE TRZYMAM SIE W MAŁEJ GRUPCE KOLEZANEK I ZAWSZE MOZEMY NA SIEBIE LICZYC

Autorka Bloga: Ula Stępniak

Bazując przez lata tylko na jednym produkcie, zbudowałam firmę, która generuje co roku setki tysięcy złotych przychodu. Współpracuję z największymi firmami w kraju: CD Project, Chanel, Skanska, Pandora.
Od lat pracuję nad swoim rozwojem w zakresie marketingu i pomagam innym kobietom wdrożyć go w życie, aby ich słodki talent zaowocował zyskownym biznesem.

Ostatnie wpisy

Samotność w biznesie

Moi rodzice całe życie pracowali w tzw budżetówce. 25 lat u jednego pracodawcy bo pracę trzeba szanować i się cieszyć z tego, co jest. Nieważne, że szef ciśnie i bierzesz robotę do domu nie mając za to dodatkowej zapłaty. Nieważne, że beczysz z bezsilności, a pójście...

Najczęstsze błędy podczas przygotowania bezy

Beza może być za każdym razem idealna. Ten proces może być powtarzalny, niezależnie od wilgoci panującej w pomieszczeniu. Aby tak było, poznaj garść wskazówek na dobry początek oraz dowiedz się, jakie są najczęściej popełniane błędy podczas przygotowania tego deseru....

Jak dobrze dekorować słodycze?

Ryzykujesz utratę zainteresowania w tłumie konkurencji na rynku, gdzie oferta zlewa się w morzu reklam, a przesyt zdjęć, filmów i reelsów jest nieunikniony. Dzisiaj estetyka to klucz, a dodatkowa personalizacja obiecuje pełnię...