Dobra konkurencja jest jak trampolina dla nas i naszego biznesu. Chcemy być coraz lepsze, podnosimy swoje kwalifikacje, rozszerzamy ofertę, próbujemy nowych technik, wprowadzamy nowe smaki. Taka zdrowa konkurencja ma same plusy, bo nie tylko nasi klienci na tym zyskują, ale też my. Bez konkurencji nasz biznes nie rozwijałby się w równym tempie, a my miałybyśmy wrażenie, że ciągle jesteśmy w tym samym miejscu.

Mało tego! Z konkurencją fajnie jest żyć w zgodzie i uwierz mi, jest to możliwe. Często się widujemy na szkoleniach, znamy swoje prace, ceny i smaki, wiemy, czego możemy się po konkurencji spodziewać dlatego… polecamy swoim klientom inną torciarę, kiedy nie mamy wolnych terminów. Nie martwię się, czy klient do mnie wróci. Dlaczego? Bo każda z nas ma swój własny, niepodrabialny styl, każda ma inne smaki i inne wyczucie estetyki. Jeżeli klientowi bardziej spodoba się tort konkurencji, bardziej mu posmakuje – to jest to jego wybór i nie będę się przecież obrażać.

Mamy stałe grono klientów, ale też mnóstwo nowych, którzy zamawiali torty już gdzie indziej. Być może nie byli zadowoleni, być może po prostu nie przywiązują wagi do tego, gdzie zamawiają torty, być może szukają innych smaków, innego wyglądu, być może ktoś nas polecił, być może gdzieś jedli nasze słodkości i zrobiły furorę. Po kilku latach prowadzenia słodkiego biznesu nauczyłam się już, że zapytanie nie równa się zamówieniu i że… klienci rotują 😉
Dlatego tym bardziej doceniam te kilkanaście procent z nich, którzy są mi wierni i którzy zamawiają słodkości przy każdej okazji właśnie u mnie.

Wracając do sedna – konkurencja ma na nas dobry wpływ pod warunkiem, że jest uczciwa. Ale świat nie jest taki kolorowy i zawsze znajdzie się konkurencja, która z uczciwością nie ma nic wspólnego.

Pomówienia na forach, pisanie kłamstw, zaniżanie cen, umieszczanie zdjęć nie swoich prac to dopiero początek góry lodowej. Na swoim instagramowym koncie zadałam Wam pytanie, czy miałyście kiedyś do czynienia z nieuczciwą konkurencją. Prawie 80% odpowiedziała TAK. Wysyłałyście mi wiadomości z opisami różnych sytuacji, w które czasami naprawdę trudno uwierzyć. Tort weselny za 200 zł (5 zł za porcję), opowiadanie klientom zmyślonych historii, zaniżanie cen po wycenie innej cukierni o kilka złotych.

Osobiście spotkałam się z nieuczciwą konkurencją na samym początku swojej słodkiej przygody. Moja bezpośrednia konkurencja (w Warszawie były wtedy tylko 3 cukiernie, które oferowały babeczki personalizowane) najpierw wypisywała do mnie różne śmieszne wiadomości (od „schowaj się z tymi swoimi gniotami” aż po „zniszczymy Cię, przygotuj się”), potem posypały się komentarze pod zdjęciami na FP, 1 gwiazdka w recenzjach itp.

Jedyne co działało to ignorancja. Na każdą zaczepkę, na każde złe słowo… Zamiast skupiać się na tym, dlaczego tak się dzieje, po co takie zachowania itp. robiłam swoje. Ba! Robiłam więcej, niż pewnie zrobiłabym, gdyby nie te zachowania.

Poprawiłam jakość zdjęć, przeszperałam milion stron w internecie w poszukiwaniu tutoriali, ćwiczyłam dekoracje, malowanie na masie, zrobiłam swój pierwszy w życiu tort. Wszystko po to, żeby udowodnić sobie i innym, że zasłużyłam na swoją pracownię, że jestem we właściwym miejscu. Poszłam w stronę klientów biznesowych, wprowadziłam do oferty torty, zaczęłam szukać większego lokalu. Moja konkurencja otworzyła cukiernię. Dziewczyny robiły fajne torty, miały swój własny styl. Tak właściwie do tej pory nie wiem, co poszło nie tak, że zamknęły biznes. Konkurencja się zamknęła, zła recenzja została. To moje wspomnienie z tamtego okresu… ta 1 gwiazdka na mojej stronie.

„Zła” konkurencja potrafi nieźle namieszać, podstępem zdobyć naszego klienta i popsuć humor na cały dzień. Jedynym rozwiązaniem jest udowodnienie, że mamy takie, a nie inne ceny, bo mamy najlepszy produkt na rynku. Że mamy takie, a nie inne podejście, bo możemy takie mieć. Możemy mieć swój własny, niepowtarzalny styl, który podoba się naszym klientom. Możemy pracować tyle, ile pracujemy, bo tak nam się podoba i nikomu nic do tego. Możemy zasuwać przez pół roku, a kolejne pół roku możemy leżeć, bo mamy taki wybór. To nasz biznes, nasze życie i róbmy to, co chcemy.

Jeżeli konkurencja znacznie zaniża ceny, to prędzej czy później albo sama się zamknie, albo w końcu zmądrzeje i je podniesie, bo nie będzie w stanie się utrzymać, balansując na granicy opłacalności. Chyba że kogoś satysfakcjonuje zarobek na torcie rzędu 20 zł, wtedy nie mamy co liczyć na to, że kiedyś pójdzie po rozum do głowy.

Życie z taką konkurencją nie należy do łatwych. Najważniejsze to robienie swojej pracy najlepiej jak się da, bez oglądania się na innych.