W domowych kuchniach zaczynamy swoją przygodę ze słodkim biznesem. To tutaj rodzą się w wielkich bólach pierwsze torty na urodziny dziecka, na rocznicę ślubu rodziców czy urocze babeczki na kiermasz szkolny. Po jakimś czasie hobby przekształca się w biznes i wynajmujemy lokal, urządzamy swoją wymarzoną pracownię i stajemy przed dylematem – piekarnik domowy czy piec konwekcyjny?

Dla mnie na początku wybór nie był oczywisty. Z nóg zwaliła mnie cena pieca konwekcyjnego i myślałam, że żadne cuda nie są w stanie jej zrekompensować. Myślałam, że lepiej będzie kupić 3 piekarniki niż 1 piec konwekcyjny. Ależ się myliłam!

Do podjęcia właściwej decyzji zmusiła mnie… ograniczona przestrzeń. Moja pierwsza pracownia miała 25 mkw. Na tak małej powierzchni musiałam wcisnąć (dosłownie i w przenośni): piec, 3 zlewy, 2 lodówki, mikro wyspę kuchenną i szafki na drobiazgi. Przez tę logistyczną łamigłówkę zmuszona byłam przyjrzeć się bliżej piecom konwekcyjnym.

Już po pierwszej rozmowie z przedstawicielem handlowym z firmy produkującej piece wiedziałam, że źle zrobiłam, skreślając je na starcie. Piece konwekcyjne w porównaniu do piekarników są niczym mercedesy przy maluchu.

To, że się nagrzewają w 5 min do temperatury 180 stopni to tylko początek ich cudownych właściwości. Jednocześnie można piec w nich kilka biszkoptów, w zależności od ilości blach pomieści kilkadziesiąt babeczek (mój mieści 8 blach po 12 sztuk), możemy ustawić osuszanie (świetne przy pieczeniu bez) lub parowanie (do serników). Można zaprogramować kilkanaście różnych programów do najczęściej używanych wypieków.

Piec jest niemal niezniszczalny! Po 9 latach intensywnego użytkowania wymieniłam w nim tylko uszczelkę. Działa bez zarzutu i kocham go miłością ogromną!
Kombinowałam jak kupić nowy sprzęt, myślałam o leasingu lub kredycie. Mój mąż zasugerował mi, że powinnam kupić piec używany. To był chyba pierwszy raz w życiu, kiedy to on miał rację, a nie ja. 😉

Kupiłam piec używany po upadającej restauracji. Był w fatalnym stanie, zapuszczony, pełen tłuszczu i innego ohydztwa. Zapłaciłam ok. 1.5 tys. złotych za tego 3-latka. Jego cena rynkowa wynosiła ponad 7 tys. Doprowadzenie pieca do stanu używalności zajęło mi prawie tydzień, zużyłam kilkanaście butelek różnych chemikaliów, ale warto było. Teraz piec pachnie pięknie biszkoptami i babeczkami zamiast golonką i kurczakiem z rożna.

Jeśli stoisz przed dylematem co na początek działalności, to bez dwóch zdań wybierz piec konwekcyjny. Poszukaj modelu najlepszego dla siebie i dostosowanego do Twoich potrzeb. Jeśli pieczesz dużo ciast, wybierz piec konwekcyjno-parowy. Jeśli są to głównie biszkopty i babeczki, wystarczy sam konwekcyjny.

Jedno jest pewne – żadne piekarniki nie zastąpią pieca konwekcyjnego!